Podniesienie piersi z siatką — na czym polega ta metoda
4 października 2026

Do niektórych zabiegów podniesienia piersi używam specjalnej siateczki — nowości, która pojawiła się na rynku amerykańskim. Jest w całości rozpuszczalna, wykonana z komponentów wytwarzanych przez bakterie Escherichia coli — te same bakterie, które w naturalny sposób żyją w naszym jelicie grubym i są potrzebne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Ta siateczka działa jak wewnętrzny biustonosz dla piersi, w których skóra i kolagen nie są już w stanie same utrzymać dużego biustu na wyższym poziomie, a grawitacja robi swoje.
Siatka, której używam, ma rozmiar CDE — na co dzień stosuje się ją też do zaopatrywania przepuklin. W zależności od wielkości gruczołu piersiowego mogę go najpierw zredukować, ale sama redukcja bez dodatkowego wsparcia niekoniecznie jest trwała — jeśli gruczoł jest bardzo ciężki i sięga do pępka, to nawet po redukcji z czasem zsuwa się po klatce piersiowej, rozciągając dolny biegun, skórę i bliznę. To właśnie zjawisko nazywamy bottoming out. Siatka podpiera gruczoł od dołu i chroni go przed tym rozciąganiem we wczesnym etapie po zabiegu.
Siatkę zakładam bezpośrednio na gruczoł, po odsłonięciu jego dolnych biegunów, i podszywam jej brzegi do mięśnia klatki piersiowej — działa dosłownie jak hamak. Dopiero na wierzchu siatki zamykam płaty skórno-tłuszczowe, tak samo jak przy tradycyjnej metodzie redukcji piersi. Siatka nie znajduje się więc pod samą skórą, tylko głębiej, bezpośrednio wspierając gruczoł. Przez około dwa lata ulega ona biodegradacji — rozkłada się do dwutlenku węgla i wody — a w tym czasie własne tkanki pacjentki wytwarzają w tym miejscu nowe włókna kolagenowe, które przejmują funkcję siatki i w dalszym etapie same chronią gruczoł przed ponownym opadaniem.
Powiązane zabiegi
